Loading...
TVP Kultura - 2024-02-23 14:15
dramat
Andrzej Barański już w połowie lat 80. myślał o przeniesieniu na ekran "Zawału" Mirona Białoszewskiego, ale na przeszkodzie stawały mu kłopoty z pozyskaniem praw autorskich i zdobyciem funduszy na produkcję. Pod koniec lat 90. miał już gotowy scenariusz o jego serdecznej przyjaciółce i sekretarce, niewidomej Jadwidze Stańczakowej, ale znów musiało minąć kilka lat, nim wreszcie projekt doczekał się realizacji. Za kanwę scenariusza posłużyła książka Jadwigi Stańczakowej "Dziennik we dwoje", na podstawie której powstała kameralna i subtelna, niezwykle ciepła, ale przenikliwa opowieść o przyjaźni dwojga artystów pióra, uhonorowana m. in. na FPFFw Gdyni w 2005 r. nagrodą za wybitną kreację Krystyny Jandy i nagrodą dziennikarzy, oraz nagrodą na festiwalu w Karlovych Varach za główną rolę męską dla równie znakomitego Andrzeja Hudziaka. Akcja filmu obejmuje lata 1975 - 1982 i ukazuje złożone relacje Mirona Białoszewskiego i Jadwigi Stańczakowej z punktu widzenia tej ostatniej. Trudno jednak powiedzieć, że jest to wyłącznie jej relacja: niewidoma kobieta oglądała bowiem i poznawała świat oczyma Mirona, czy to podczas przejażdżek z nim po mieście (co prawda, często w środku nocy, bo pisarza drażnili ludzie i światło słoneczne), czy to poprzez jego teksty opisujące rzeczywistość. Potrzebowali siebie nawzajem, mimo że nie umieli nazwać tego, co ich łączyło: przyjaźń, bliskość duchowa, platoniczne uczucie? On - nadwrażliwy egoista, kapryśny introwertyk, odsuwał od siebie wszystko, co stanowiło prozę codziennej egzystencji. Potrzebował kogoś, kto by się nim opiekował i pilnował bieżących spraw: od kupowania ubrań, sprzątania i prania, poprzez załatwianie spraw urzędowych, po przepisywanie jego tekstów, umawianie spotkań z wydawcami i czytelnikami. Ona pragnęła za wszelką cenę żyć jak ludzie widzący, być aktywna i samodzielna, czuć się potrzebna. Po rozstaniu z wieloletnim przyjacielem, nazwanym w filmie Jackiem, Białoszewski stał się jeszcze bardziej zależny od niej i grona znajomych, sąsiadów, przyjaciół, którzy dbali o niego i jego sprawy pod dyskretne dyktando Jadwigi. On nie bardzo umiał okazywać wdzięczność, bywał wobec niej opryskliwy, ale też potrafił jak nikt inny pocieszyć ją w samotności i depresji, na którą cierpiała. Gdy Jadwiga też zapragnęła pisać, bezceremonialnie krytykował jej wiersze, powodowany doświadczeniem, ale i zawodową zazdrością. Nie chciał mieć przy sobie konkurentki, która początkowo podejmowała te same tematy, opisywała te same miejsca i osoby co on, lecz jednocześnie udzielał jej cennych wskazówek pisarskich. Gdy zdołał ją przekonać, że powinna się skupić na swych odczuciach i przeżyciach osoby niewidomej, przyniosło to korzyść im obojgu: jej wiersze zyskały na autentyzmie i oryginalności, on przestał się obawiać rywalizacji i porównań. Nie ma w tym filmie wyraźnie zarysowanej akcji, linearnej fabuły, są za to drobne obrazki z PRL - owskiej codzienności, w której oboje żyli (kłopoty z zaopatrzeniem, problemy ze zdobyciem telefonu, biurokracja, nie najłatwiejsze warunki mieszkaniowe itp.), ale także z cowtorkowych spotkań literackich w mieszkaniu pisarza, z jego wieczorów autorskich, spacerów z Jadwigą po mieście. Film Andrzeja Barańskiego opowiada również o tym, jak ta zgrzebna rzeczywistość przekształca się w sztukę, staje się tworzywem literackim, dając dzieła najwyższej próby.
Dramat psychologiczno - obyczajowy, 105 min, Polska 2005 Scenariusz na podstawie książki Jadwigi Stańczakowej "Dziennik we dwoje" i reżyseria: Andrzej Barański Zdjęcia: Dariusz Kuc Aktorzy: Krystyna Janda, Andrzej Hudziak, Igor Przegrodzki, Zdzisław Wardejn, Krystyna Tkacz, Arkadiusz Detmer, Monika Obara, Elżbieta Kępińska,